10 IV 1916 wznowiono komunikację z Lublinem (co dwa dni), głównie dla wojskowych, ale w miarę możliwości zabierano i cywilów, lecz za znacznie większą opłatą. Podróż do Lublina wg rozkładu trwała 5 godz. 35 min. (wyjazd 7.25), do Starego Zamościa 40 min.
Od XI 1918 do Zamościa przyjeżdżała 12-osobowa karetka Spółki Omnibusowej z Lublina. W II kw. 1920 na trasie do Lublina ruszył sprzed Domu Centralnego omnibus (niedziele, wtorki, czwartki, w pozostałe - oprócz sobót - kurs powrotny, bilety sprzedawał J, Grabkowski). Wkrótce nastąpiła spowodowana wojną przerwa.
Na dobre wznowiono komunikację z Lublinem dopiero w VI 1925, gdy powstała firma Samuela Szucha z Zamościa (2 samochody 6-osobowe, codziennie 1 kurs spod cukierni Puszczyńskiego przy ul. Żeromskiego, bilet 10 zł). W informatorze z 1925 wymieniano przedsiębiorstwo, które do Lublina organizowało 2 wyjazdy dziennie 25-osobowymi Berlietami, z Lublina o godz. 8 i 15, z Zamościa 11 i 18, za 7 zł (urzędnik i wojskowy 4 zł).
Później na trasie pojawiła się lubelska spółdzielnia "Autopol" (1926, przystanek w Rynku Wielkim). Od XI 1927 do 1929 za 8 zł jeździły w tym kierunku autobusy Anny Klimkiewicz i s-ki (Estera Broch i Grzegorz Moczałow) z Zamościa. Komunikację prowadzili też pomniejsi przewoźnicy, jak S. Badzian, J. Gruszecki, M. Kankiewicz, J. Rudolf, M. Kapuściński, E. Strzyżewski, G. Moczałów (utrzymywał trasę do Warszawy), Sz. Szpisajzen, M. Ersbesfeld, S. Splewiński z Klemensowie. Komunikację ze Szczebrzeszynem utrzymywali od 1926 Józef Klimaszewski z Klemensowa, a po kilku miesiącach zastąpił go Władysław Koszel z kilkoma samochodami.
W 1929 trasę do Krasnobrodu obsługiwały 2 autobusy Sikorskiego, a do Komarowa 2 pojazdy szwagrów Białowolskiego i Wysockiego. W 1933 powstała Lubelsko-Zamojska Spółka Samochodowa (osobne hasło), która odtąd stała się najpoważniejszym przedsiębiorstwem komunikacyjnym.

Kursowy czas jazdy autobusów

 1928 

 Miasto

 1998

 2,35 - 4,00 

 Lublin 

 1.43 - 2.15

 3,00 

 Chełm

  1.30 - 1.40

 2,30

 Biłgoraj 

 1.20 - 1.30

 1,20

 Krasnystaw 

 42 - 52

  55

 Zwierzyniec 

 56 - 60

  50

 Izbica 

  29 - 41

 50 - 60 

 Tomaszów 

  44 - 50

 30 - 60

 Szczebrzeszyn

 35 - 40

Rozkład jazdy z 1929 wymieniał ponad 50 kursów dziennie, m.in. z Zamościa do Lublina (11), Biłgoraja (12), Tomaszowa (7), Chełma, Szczebrzeszyna i Komarowa (po 6), a w następnych latach jeszcze do Lwowa, Łodzi i Warszawy, a także do Krasnobrodu, Tyszowiec i Tarnogrodu. W 1926-28 autobusy odjeżdżały sprzed apteki w Rynku Wielkim. Kursowały wtedy 16, 18 i 19 miejscowe Fordy i Chevrolety (wyjątkowo do Zwierzyńca 28-osobowy Berliet). W l. 30. do Lublina jeździł chevrolet (szybka, odpowiedzialna i bezpieczna jazda, szofer specjalista) firmy "Expres" Ruch Automobilowy S. Tuchsznajder i s-ka w Zamościu.
W 1929 urządzono Plac Autobusowy (ob. Plac Wolności) z poczekalnią, bufetem, fryzjerem, szaletem, a nawet bilardem - tak, iż doczekał się pochwał fachowego pisma "Samochód", jako bodaj jedynego dworca w Polsce. W 1934 poczekalnię ulokowano na parterze wybudowanego w miejscu dotychczasowego baraku Domu Strzeleckiego (ob. sklep spoż.). Lawinowe tworzenie przedsiębiorstw komunikacji zrobiło niebywałą konkurencję. Walka konkurencyjna o pasażerów przeradzała się w zbiegowiska publiczne. Autobusy żydowskie obstawiały koczujące całe rodziny przedsiębiorców.).
Przed wybuchem wojny największym przedsiębiorcą autobusowym był Jan Gałaszkiewicz - jeden z głównych udziałowców Lubelsko-Zamojskiej Spółki Samochodowej. Do 1939 działała Tomaszowsko-Zamojska Spółka Samochodowa z siedzibą w Tomaszowie (prezes Stanisław Dziuba oraz Wacław Gałaszkiewicz, Ksawery Kowalski, Leon Lipiński, Aleksander Wroński, Wacław Dziuba, Zygmunt Kabas). W 1939 rosyjskie wojska zarekwirowały spółce 14 nowych i 2 stare autobusy. Obie podzieliły miejscowy rynek komunikacyjny. Kierunek do Biłgoraja obsługiwała biłgorajska Polska Komunikacja Samochodowa (4 autobusy), a do Hrubieszowa PKP. Na przełomie 1938/39 koncesję na wojew. lubelskie, lwowskie i stanisławowskie miał Jan Wojtal z 2 chevroletami 2 fiatami polskimi.
W 1938 firmy autobusowe przewiozły z Zamościa do Lwowa 2857 osób (ZTSS, 6 kursów , Polski Fiat, 6,35 zł), do Tomaszowa 8699 osób (TZSS, 10 kursów, Polski Fiat i Chevrolet), do Lublina 11.980 (LZSS), do Tyszowiec 9012 (LZSS), do Skierbieszowa 2060 (LZSS), do Biłgoraja 102.822 (PKS).
W 1939 zawiązała się spółka Krakowskie Linie Autobusowe w Krakowie z udziałem zamościan: Leonarda Służewskiego, Wiktora Gałaszkiewicza, Władysława Gutta i Władysława Różyckiego, po wybuchu wojny krakowski wspólnik z dwoma Fiatami Polskimi znalazł się na Węgrzech.


 * W 1936 Antoni Szmidt właściciel zakładu mechanicznego sprzedał autobus m-ki Chrysler - 17 miejsc, kolor zielony, górą biały, w środku skóra brązowa, motor 4-cylindrowy, koła na oponach z kiszkami, o drewnianych szprychach za 1000 zł.
 * W 1929 autobus Eugeniusza Strzyżewskiego trasę do Warszawy pokonywał w 8 godzin. W 1939 autobusy Dziuby trasę Zamość - Lwów (125 km) przemierzały w 6 godzin.
 * W 1934  do Lublina i z powrotem kursowało 6 autobusów
LZSS (wyjeżdżały z Zamościa o 7.05. 9.35, 12.05, 14,35, 16.35, 18,35), czas przejazdu 4 godz., bilet 7 zł (kolejowy 8,20), do Chełma były dwa kursy, czas 3 godz., cena 5 zł.
 * W Zamościu Autobusy należące do Żydów, bywają obstawiane przez całe rodziny. Odbywa się wyrywanie sobie pasażera, siłą odbieranie bagażu i niemal siłą wtłaczanie  danej osoby do rozklekotanego wozu. Obrazek z 26 VIII 1930. Od strony Lwowskiej śpieszy do postoju bryczka i mimo sprzeciwu posterunkowego famuła osacza bryczkę, ciągnąc za walizki i amatora podróży  do Lublina.
Zaprotestowali  „Ursusowcy”. Niektóre wozy „Ursus” należą do byłych wojskowych Rosjan przeto konkurencja żydowska pozwala sobie na niesamowite epitety pod adresem tych pierwszych i oprócz wyzwisk wulgarnych uważa, że wymyślając im od „bałachowców” czyni im ujmę, a każdy z nich jest dumny, że walczył przeciw nawale bolszewickiej, w szeregach jen. Bałachowicza. Czas, żeby władze miejscowe położyły kres nietycznej konkurencji, a posterunkowi  usunęli koczowiska rodzin właścicieli autobusów, co tamuje dostęp do wozu i zakłóca spokój publiczny. Jan Rosłan (za E. Lisiecką, FB).