nagłówek

ZAMOYSKI JAN zw. SOBIEPANEM (1627-1665) III ordynat

Andrzej Kedziora luty 28, 2013

Ur. i zm. w Zamościu. Był synem Tomasza i Katarzyny z Ostrogskich, dość wcześnie przez nich osieroconym. Po dość powierzchownych studiach w Akademii Zamojskiej, wyjechał za granicę w wyraźnie turystyczno-rozrywkowym celu. W 1643-46 przebywał we Włoszech, podejmowany z honorami w Wenecji (Senat), Mantui, Florencji (książe toskański), Neapolu (wicekról), Pizie, Lucce i Rzymie, tam przyjął go papież Urban VIII, a potem jego następca Innocenty X. Wyjeżdżał także do Paryża, Brukseli i Wiednia, a podobno był także w Ziemi Świętej, Aleksandrii i Portugalii.
Wrócił by objąć ordynację (uroczyście witany przez miasto, dostał w upominku m.in. 100 pomarańcz i 50 cytryn). Nadal jednak wielokrotnie wyjeżdżał do Włoch, głównie do Wenecji (1646-47, 1647-48, 1650-51 i 1652). Prowadził tam wystawny tryb życia, był miłośnikiem teatru (przyjaźnił się z wybitnym aktorem Carlo Palmą), nie stronił też od mniej świetnych rejonów paryskiego czy weneckiego świata.
Pasjonował się także sprawami wojskowymi. Wziął udział w kilku wyprawach wojennych i własnym kosztem wystawiał chorągwie. W 1656 zasłynął obroną Zamościa, gdy odmówił poddania miasta królowi szwedzkiemu. Domniemane odpowiedzi, jakich miał udzielać posłańcom szwedzkim, przeszły do legendy, utrwalonej później na kartach Potopu H. Sienkiewicza. Stał się wówczas jedną z najpopularniejszych postaci w kraju - ulubieńcem i dumą całej Polski. Jak wspominał współczesny mu pamiętnikarz posiadał obok olbrzymiego majątku - królewski gest, dumę wielką, szlachetność i hojność posuniętą do ostateczności. Był po prostu rozrzutny i trwonił ogromne sumy. Nie starał się zdyskontować swej sławy dobrego, lojalnego żołnierza i obywatela. Mając lat 10 otrzymał starostwo kałuskie i tytuł generała ziem podolskich.
Dopiero po kilkunastu latach został krajczym koronnym (1653) następnie kolejno podczaszym koronnym i generałem wojsk cudzoziemskich (1655), wojewodą kijowskim (1658), później sandomierskim (1659). Wciągnięty został natomiast w krąg dworskich układów. Królowa widziała w nim nawet kandydata do tronu, Oddała mu na żonę swoją dwórkę, pochodzącą z Francji Marię d'Arquien. Po szumnym, urządzonym na zamku królewskim weselu (wypito 300 beczek wina), "Marysieńka" (osobne hasło) przybyła do Zamościa.
Zbytnio grzeszący gminnymi skłonnościami Sobiepan - jak z racji majątku i charakteru nazwali go  współcześni - odprawił głośny wśród jego przyjaciół fraucymer pań, świadczących mu usługi. Współżycie małżeńskie nie układało się jednak. Żoną wkrótce przestał się interesować, więcej oddawał się niezbyt wyszukanym uciechom, nadwerężał zdrowie ustawicznymi biesiadami. Unikał udziału w życiu publicznym. Wyznaczył w Zamościu plac pod klasztor franciszkanów i wspomagał budowę ich okazałego kościoła. Kolegiacie ofiarował przywieziony z Włoch wspaniały obraz Zwiastowania NMP, kazał też odlać największy z istniejących dzwonów ("Jan"). Uczynił też zapis na rzecz miejscowych franciszkanek, a także ufundował kilka kościołów na terenie ordynacji. Wbrew obiegowym opiniom nie był jednak człowiekiem ograniczonym, ale postacią złożoną, o czym świadczą także jego zainteresowania i niektóre przedsięwzięcia. Utrzymywał na dworze architektów, malarzy, ogrodników, kapelę. Posiadał bogatą bibliotekę (był jednym z pierwszych w Polsce ludzi gustujących w literaturze francuskiej). Na dworze Sobiepana odbyła się polska premiera Cyda Corneille a (1660) oraz wystawiono pierwszy polski dramat polityczny Polska napadnięta przez Szwedy (1663).
Zm. we wtorek po Wielkanocy o 9.30. Wobec pogłoski o struciu exenterowało go 4 doktorów, którzy znaleźli serce w połowie i wątrobę po części zgniłe, był według nich chory wenerycznie. Dzień po śmierci przywieziono mu nowy urząd marszałka polnego. Trójka dzieci zmarła w niemowlęctwie, to też na nim zakończyła się główna linia Zamoyskich, a ordynacja stała się przedmiotem wieloletnich sporów. Zachowały się dwa portrety Sobiepana w zamojskich muzeach: miejskim (w zbroi) i sakralnym (portret trumienny, J. Chylicki, domniemywany również W. Mantukowicz).


 * Prof. Henryk Wisner - Imię jego przetrwało nie dzięki chwalebnym czynom, lecz dzięki kobiecie, o której mówiono, że "wziął" ją z nędzy i panią uczynił.
 * Opinie - współczesna Janowi - Lubo na wzroście upośledzony, ale jurny jako to karłowie bywają (Krzysztof Opaliński), i niespełna trzysta lat późniejsza - Jako głowa był raczej zerem, wesoły kompan, hojny, rozrzutny nawet, niedbały, kochający się w grubym zbytku, popularny, ordynarny i klnący rubasznie pijak, podagryk. (T. Boy-Żeleński).
 * Trwonił w ciągu 6 miesięcy dochód 12 setek tysięcy liwrów w naszej monecie, nigdy mu to nie wystarczało na dłużej. Książe Zamoyski z właściwą sobie hojnością rozpowszechnił zwyczaj zwyczaj podawania do stołu po uczcie mis pełnych złotych dukatów, ułożonych w piramidy.
(za Pawłem Dalarou, Francuzem).
 * Okazało się, że znaczna część serca została uszkodzona, albowiem było ono bardzo rozciągnięte na skutek osłabienia. Środkowa jego część uległa rozkładowi, a reszta była w początkowym stadium rozkładu, ale nie zniszczona. Stąd serce jako tylko w części żywe
pracowało z przyśpieszonym tętnem i bardzo silnym kołataniem. Okazało się także, że zniszczona została wątroba, szczególnie w warstwie zewnętrznej, podobnie śledziona była zepsuta całkowicie. Rudomicz, II,16
 * Ze wspomnień Kajetana Koźmiana - Zakrystianin po dawnemu przysłowiu nazwał go"goły Janek". To przysłowie poszło zapewne stąd, że był najbogatszym panem w Polsce, bo posiadał po ojcu ordynację, dobra, starostwa, a po matce ordynację ostrogską.
 *
Kazał się tytułować "księciem na Zamościu i Ostrogu, gdyż po matce księżnej Katarzynie Ostrogskiej odziedziczył część Księstwa Ostrogskiego".
 * Jan Sobiepan pochowany został w stroju francuskim, koszulka z żabotem, niesłychanie wykwintna, krótkie pantalony, pod kolanami pończochy i buciki na słupku (z wywiadu z Leszkiem Łojewskim).

 !!! Srebrna uszka z sercem Sobiepana (15x13x7 cm), jedyny w Polsce tego rodzaju zabytek była arcydziełem sztuki zdobniczej na skalę europejską. W 2001 dwoje młodych weszło do krypt i dziewczyna uznała, że takie srebrne serce przydało by się jej na swoje pamiątki, chłopiec zabrał serce z gabloty. Zdołano je odzyskać, nim przestraszony rozgłosem pociął je na kawałki. Serce - zieloną bryłkę bezmyślnie wyrzucił...

Czytany 708 razy Ostatnio zmieniany środa, 20 marzec 2019 18:25

Kolejne artykuły

Liczby Zamościopedii

Hasła

 

Ilustracje

 

Rozwijana od dni

 

15786735

Wyświetleń