nagłówek

GIEBUŁTOWICZ JAN (1896-1976) inżynier melioracji

Andrzej Kedziora styczeń 23, 2013

Ur. w Bolechowie, studiował na Politechnice we Lwowie, był specjalistą inżynierii wodnej. W 1937 zaprojektował pływalnię WKS nad Łabuńką (za ob. OSiR), po wojnie m.in. przetwórnię owocowo-warzywną na Janowicach i niezrealizowane kąpielisko miejskie. Dzierżawił część cmentarza żydowskiego na pastwisko dla kóz. Zarzucano mu zajecie kolejnej części cmentarza. Jeździł konną dwukółką. Można go było spotkać ul. Partyzantów. Przylgnął do niego przydomek Inżynier łąka wodę zalała (od słynnego przejęzyczenia). Podobno był przysłowiowo skąpy. Nie założył rodziny. Jego postać pojawia się w powieści Janiny Zającównej Bilet do raju i pamiętnikach M. Cieślak.


 * Wg pieczątki z 1949 - Abs. inżynierii wodnej Wykonywanie planów zakładów wodnych i przemysłowych.
 * „Inżynierek”. Czasem zastanawiam się kto to może być. Jaka jest jego przeszłość, jak się nazywa, czym się zajmuje. Jest nienormalny, to fakt. Mam wrażenie, że to jakieś zboczenie seksualne, czy coś w tym rodzaju. Jest to gość niski, nawet bardzo, ma zawsze na głowie kapelusz, twarz, jak twarz, tylko ma okropne oczy. Białe, niesamowite, przenikliwe i nienormalne. Myślę z całym przekonaniem, że potrafiłby narzucić człowiekowi swoją wolę. Ma właśnie nieodgadniony wzrok hipnotyzera. Jak spotka jakąś młodą dziewczynę – patrzy jej w oczy uporczywie, często się ogląda, albo wraca za nią. czasem postukuje laską. W ogóle obły typ. Słyszałam, że był kiedyś handlarzem żywym towarem. To bardzo możliwe. To bardzo możliwe. Widać, że stare nawyki mu przyrosły, bo dziś przeszedł kilka razy przed nami (siedziałyśmy na ławce) i wlepiał w nas te swoje okropne oczy. Myślałyśmy, że zasiądzie koło nas, bo i to mu się przytrafia, ale szczęśliwie pożeglował w głąb parku.
(1950, M. Cieślak)
 * Niskiego wzrostu, zawsze w kapeluszu, z podniszczoną muszką, nieodłącznie z laską. W przeszłości miał bryczkę, ktoś zapamiętał, jak przy studni nowomiejskiej z butelki poił konia. Przeszedł do pamięci zamościan jako osobliwy, natarczywy adorator kobiet. Najczęściej oglądał się, świdrował wzrokiem, podobno za kobietami w butach z odkrytymi piętami.
(za "Tygodnikiem Zamojskim" 2014).
 * Był codziennym klientem "Ruchu" przy ul. Partyzantów. Lubił czytać powieść drukowaną w "Sztandarze Ludu", nie cierpiał wydawać 50 gr  i czytał gazetę stojąc przy kiosku. Przez lata całe budował dom. Ze względu na szkocką nieomal skłonność do oszczędzania, wynajmował przypadkowych pracowników. Z tego względu przypominał wyglądem krzywą wieżę w Pizie. (K. Konopa, "Tygodnik Zamojski" z 1992) 
.

Czytany 4669 razy Ostatnio zmieniany piątek, 29 lipiec 2022 10:53

Kolejne artykuły

Liczby Zamościopedii

Hasła

 

Ilustracje

 

Rozwijana od dni

 

23069018

Wyświetleń