Był pierwszym znanym w Zamościu z nazwiska żebrakiem (odkryty przez J. Bartkowską testament), acz postacią nie typową raczej dla żebraczej społeczności. Kazał się pochować w miejscu zawodowej aktywności – katedrze, pod kaplicą Akademicką! Uzbierał 300 zł (cena domku na przedmieściu), które testamentem dysponował ponad zawodowy stan. Oprócz pogrzebu i cotygodniowych mszy czasy wiecznemi, jałmużny i obiadu dla ubogich (on żebrak!), aż sto złotych przeznaczył na antepedium do tejże kaplicy!
Dożywał prawdopodobnie w przytułku (prowizor ks. Fołtynowicz). Posiadał m.in. własną pierzynę, kołdrę chędogą, 3 poduszki, drewno na opał, kapelusz, czapkę na własność jego trojga chrześniaków.