Zamość zwyczajowo łączony jest z Padwą – Padwa Północy. Rzadko też i o wiele mniej spektakularnie bywał zestawiany z Bolonią. To "Miasto arkad" posiada 37 km powstałych w XI-XVI w. chronących przed deszczem i palących studentów i podcieni. Zbieżność tę zauważył podczas pobytu w Zamościu J.U.Niemcewicz (1816). O podobieństwie Zamościa do Bolonii (nie Padwy!) podczas I-szej wojny wspominali Szwajcar Pivat (dziennikarz), Briusow (rosyjski symbolista), węgierski historyk i pisarz Szadecky-Kardoss, którzy znaleźli się wtedy w Zamościu.
Porównanie obu miast przeprowadził w 1911 przebywający w Bolonii E. Sokołowski (niżej). Współcześnie o zamojskich arkadach pisał, iż wywodzą się z tradycji bolońskiej pisał architekt prof. J. Hryniewiecki.
* Wracając do pięknych i pożytecznych bolońskich arkad mimowoli przychodzi mi na myślnasz Zamość, którego rynek opasany jest również podsieniami kamienic, naturalnie skromniejszemi. I nic dziwnego, bo przecież Ordynat, rektor padewski i założyciel Zamościa, kształcił się w sąsiedniej z Bolonją Padwie.
Ale ten przyszły wielki kanclerz z owej Bolonji nie tylko przywiózł wzór grodu, ale i wzory dla swej Akademji, która, założona w 1589, w ciągu bez mała 200 lat rzetelne oddawała usługi krajowi. A może i stamtąd, z Bolonji wziął wzory do fortecznych murów i bastjonów, którymi opasał swój Zamość, wszak Bolonja należała, do najwarowniejszych włoskich grodów. Dzisiaj wszechnica bolońska kwitnie, a obronne jej mury są w wielkim porządku. Gdy tymczasem staruszeczki-arkady Zamościa i dumnie strzelająca pod obłoki wieża kolegjaty, kryjącej zwłoki "protektora króla,Stefana Batorego", z przecudnym w kolegjacie włoskiego pędzla " Zwiastowaniem", tylko mówią o minionej wielkości. Z Akademji Zamojskiej śladu pozostało, a z bastjonów marne resztki (…). O 13 drukarniach, które ongi "pracowały skrzętnie" w Zamościu, zapomniano tam na śmierć. Zaś o bitych w Zamościu podczas oblężenia talarach i tynfach wiedzą nieliczni zbieracze. Et! po co było wspominać - psuć sobie włoski nastrój. Tymczasem sunę pod bolońskiemi arkadami, sunę, gdzie oczy poniosą.(E. Sokołowski, "Tygodnik Suwalski" 1911 nr 34)