Ur. w Zamościu. Syn Cwi Hirscha, znawcy gramatyki hebrajskiej i znanego lokalnego maskila. Uchodził też za uczonego (aj-aj jeszcze jak uczony niemal mełamed). Sam się wszystkiego nauczył, kiedyś przypadkiem za grosze kupił od pijanego goja na targu polski kodeks prawniczy i nauczył się jednocześnie prawa i języka polskiego, w podobny też sposób matematyki i geometrii. Poznał jeszcze 4 języki.
Nie miał możliwości podjęcia studiów, wiedzę pochłaniał siedząc w swoim sklepiku, dzieląc się nią z uczniami, oraz, właszcza nocą, w bethamidraszu. Odnalazł błąd w wyliczeniach budowniczych twierdzy, konstrukcję inż. Engbricht polecił rozebrać i poprawić zgodnie z jego wskazówkami. O jego wynalazku (mechanika ruchów młyna) mówiono w Warszawie. Korespondował z profesorami na temat matematyki teoretycznej i stosowanej. Miał napisać książkę o geometrii (w j. hebr.) lecz nie śmiał jej zaproponować do druku. 
Wystąpił z listem otwartym w sporze między Lichtenfeldem i Słonimskim. Chociaż uważany za heretyka, popularny i lubiany, uczciwy w prawniczej profesji. Pisał improwizowanymi chronostychami. Ojciec Izaaka Gelibtera popularnego lekarza zamojskiego.


 * Często był wyśmiewany, kiedy widziano, że papiery, w których owinięte było masło, miód, lub pieprz, były zapisywane osobliwymi symbolami, szyframi, obliczeniami i figurami geometrycznymi. (za Pinkasem)
 * Do Szczebrzeszyna (do sądu), ten niski, silny mężczyzna chodził pieszo (w waszym wieku? na nogach idę jedynie wiorstę, a potem, jeszcze jedną wiorstę, i jeszcze jedną… aż docieram do Szczebrzeszyna). Idzie boso niosąc buty na kiju, na ramieniu - ostre kamyki, ale stopa się sama goi, a obcas trzeba zanieść do szewca. Maszeruje jak żołnierz, komenderując samemu sobie, raz-dwa, raz-dwa… (za I.L. Perecem).