Ewa Felińska (pamiętnikarka) - Miasto ściśnięte, zabudowane piętrowo, miało niedogodności miast starych, gdzie brak widoku, brak nawet czystego powietrza daje się we znaki nam wieśniakom przywykłym do masy świeżego powietrza. (...) Fara ozdobiona była portretami ordynatów panujących od pierwszego do ostatniego. (...)

Klemens Kołaczkowski - Zamość, w XVI w. przez Jana Zamoyskiego zbudowany, przedstawiał raczej widok miasta włoskiego aniżeli polskiego. (1809, za rozprawą doktorską E. Korneluk)

Przewodnik po Polsce z francuskiego przełożony - Miasto zbudowane jest w stylu Gotyckim, przed wszystkimi domami od frontu są sklepienia wsparte na Arkadach, czyli tak nazwane podniesienia, które w czasach niepogody wiele sprawują dogodności. Piękny i wielki Pałac z ogrodem; Akademia która jest obszerną budową leży naprzeciw niego, a po drugiej stronie Kościół kollegialny, w którym się widzieć daie piękny NAYŚWIĘTSZEY PANNY Obraz. Wiele kościołów pomiędzy któremi nayznacznieysze są: XX. Franciszkanów, Reformatów, Kościół Ruski, XX. Bazylianów, Sióstr miłosiernych, i Ormiański, który przez Austriaków na Teatr obróconym został. Ratusz i zbroiownia są dość piękne budowy. Niedaleko bramy Lwowskiey dobra oberża i dwie w rynku traktyernie.
Zamość utracił wiele z swoiey dawney rozległości przez wzniesienie nowych fortyfikacyi, które pociągnęły za sobą zburzenie obszernych iego przedmieść mieszczących w sobie cztery kościoły, i kilka pięknych budowli. (wyd. 1821)

Ewa Felińska (pamiętnikarka) - Miasto ściśnięte, zabudowane piętrowo, miało niedogodności miast starych, gdzie brak widoku, brak nawet czystego powietrza daje się we znaki nam wieśniakom przywykłym do masy świeżego powietrza. (...) Fara ozdobiona była portretami ordynatów panujących od pierwszego do ostatniego. Nie bez interesu śledziłam w fizjonomiach zmiany obyczajowe. (Pamiętniki z życia mojego, Wilno 1859).

Georges Burnett - Na dobitkę okolice Zamościa są jeszcze bardziej płaskie niż na ogół. Wielkie, paskudne i niezdrowe moczary podchodzą niemal pod same mury miasta. W sąsiedztwie nie ma ani jednego drzewa - wyjąwszy kilku szpalerów ocieniających parkowe aleje (1805, za tegoż Obraz stanu Polski, 2008).

Julian U. Niemcewicz (pisarz) - Zamość, wśród rozległej położony płaszczyzny, zblizka dopiero postrzeżonym być może. Za wnijściem mojem do niego uderzony byłem i okazałością murów i nieludnością i głuchem po ulicach milczeniem. Nie widać, jak tylko żołnierzy, miast gwaru przemyślnego ludu, nie słychać, jak bębny i wojskowe odgłosy. (...) Puste są krążące jak w Bolonii, około domów krużganki. (fragment opisu miasta w 1816 - Podróże historyczne po ziemiach polskich, Petersburg 1859).

A. Kret... Zamość to iest małe, ale i pięknie zbudowane miasto. Jednę część rynku zaymuje ogromny i wspaniały ratusz, gdzie na dole znayduje się główny odwach, po którego bokach są obszerne wschody kamienne. Na rynku stoi tylko piękna kamienna studnia i dla tego wielkim się wydaje. Z rynku prowadzi ulica Lwowska ma drugi rynek nierównie obszerniejszy, który ze trzech stron otoczony iest ruinami niegdyś wspaniałego Zamoyskich zamku, (...). Wały zewnątrz są bardzo pięknie szkarpowane, pod niemi lochy częścią na skład żywności, częścią na więzienia, częścią na teatr służące. (...) Zamość nie iest dla towarzyskiego pożycia, gdzie się obrócić, widać tylko woyskowych, słychać nieustanny szczęk broni. Straże luzuią się ciągle, co chwila we dni i w nocy krążą patrole po mieście, to ruch nadaie miastu i czyni ie podobnem iedney wielkiey koszarze. Odczytywałem napisy na rogach ulic i nad pomieszczeniami rzemieślników. Jest tam szewc Krebilion, a rymarz Mirabeau. Gdyby tu wszystko tak wielkie było, iak nazwiska rzemieślników! (Z Zamościa, "Rozmaitości", 1825, nr 36)

Ksawery Prek (malarz) - Wieczorem w świetle księżyca twierdza zdawała się przyjezdnym dekoracją teatralną. Światło księżyca odbijało się o złocone bramy, orły, cynkiem wyłożone wierzchołki słupów, parkanów. (...) W obwodzie twierdzy ogródki kwiatowe. Wały fosy okryte świeżą zielonością. Topole i na rogach sterczące działa stanowiły wyraźny kontrast. Forteca podobna do pięknej zalotnej kobiety, zamykającej zdradliwe w sobie serce (w dzienniku z 27 VII 1825 - Czasy i ludzie, Wrocław 1959).

Paulina Wilkońska - Zamość leży na równinie. Roślinność licha wokoło, lecz równina przedstawia się zielono, jak dalece sięga oko. (z podróży w 1850 Moje wspomnienia... Warszawa 1959).

Icchok Lejb Perec - Twierdza wg Pereca

Aleksandra Borkowska, Józefa Dobieszewska - Zamość. Dziwny na raz przedstawia się obraz, mieszanina starych, historycznych gmachów i nowych zabudowań fortecznych, cisza zaniedbanych świątyń i gwar snującego się ludu. (...) Z nieopisanem wzruszeniem, wjechaliśmy przez most zwodzony starą Lubelska bramą do Zamościa Nie ma bardziej sprzyjającej pory do wywołania wyobraźnią widm przeszłości, wśród miejsc historycznych, jak cienie zapadającej nocy. W taki też piękny, cichy, księżycowy wieczór, weszłam po raz pierwszy na rynek Zamościa, który przechował całkowicie swą starożytną barwę. Nic wspanialszego nad ratusz jego stary, z wieżą, ze wschodami na zewnątrz obszernemi, tak jak to je dawniej budować umiano, które występują szeroko naprzód niby stopnie do królewskiego majestatu. Cztery ściany rynku z którego wybiegają wązkie ulice, zakreślone są kilkopiętrowemi kamienicami pociemniałemi jak minione wieki, tu i owdzie rysującemi się w jakieś fantastyczne linje, a każda z nich wsparła się z przodu na ciężkich kolumnach, wystając
całym frontem swoim, ponad arkadami sklepionemi nad chodnikiem, który do koła rynek obiega, upstrzony sklepami, przytulając jak port bezpieczny, zwłaszcza w czasie burz i słoty, licznych przechodniów; z tych krużganków kroki ludzkie dziwny szmer do późnej nocy przynoszą nieprzyzwyczajonym uszom. Teraz wyobraźcie sobie ów rynek starożytnego miasta, na wpółuciszonego nocnym spoczynkiem, oświecony najczystszemi promieńmi księżyca, jakie kiedy jaśniały na lazurowem tle tej kopuły niezmierzonej, zdającej się zaokrąglać nad naszemi głowami, a wyda wam się jak olbrzymia średniowieczna świątynia, po której krużgankach przesuwają się cienie dawno zmarłych ojców; niektóre okna mrugają światłem jak lampki ołtarzów, w pośrodku zaś ratusz ze swemi obszernemi gankami opierającemi się o strzelającą w niebo wieżę, to niby kazalnica z której staruszek czas, prawi dla żyjącego pokolenia nauczające rzeczy na tekście dziejów osnute.
Poszliśmy ku Szczebrzeskiej bramie kędy nowe więzienie i nieopodal zamek stary; postępowaliśmy w zadumie głębokiej w stronę kościoła farnego, w którego podziemiach spoczął niejeden mąż zasłużony ojczyźnie, uciszając mimowolnie szmer kroków i mowy naszej, tak jak zwykli czynić ludzie w miejscach, które ich religijną czcią przejmują. Nazajutrz rano zabrałam się do szczegółowego obejrzenia Zamościa. (Wycieczka w Lubelskie w roku 1861, „Kółko Domowe” 1864, R. 4)

NN Zamość - Staraniem założyciela zabudowywało się pięknie, wznosiły się świątynie, ratusz z wieżą, rynek otoczony kilkopiętrowymi kamienicami, włoskim obyczajem w linję stawianemi, z chodnikami pod arkadami, gdzie były sklepy kupców. W samym środku wznosił się obszerny ratusz z wieżą 8 boczną i latarnia na wierzchu. Domy (...) tworzyły ulice szerokie i regularne. Twierdza zaraz przy założeniu została opasana murem, z szańcami i trzema bramami, z ciosu i marmuru wystawionemi. Pomiędzy bramą Lubelską a Szczebrzeszyńską stał zamek w stylu włoskim z 3 wieżami, z obszernym dziedzińcem, murem naokoło otoczony. (Encyklopedia Powszechna, t. XII, W-wa 1884, s. 307)

NN Otóż i Zamość! Nie znać dziś na nim miejsca ufortyfikowanego, nie widzisz nigdzie ziemnych nasypów lub fortów, cechujących nowoczesne twierdze, - i tylko resztki murów okalających dawniej miasto, szczątki licznych ongi wjazdowych bram, świadczą o rycerskiej przeszłości tego grodu. Ulice tu wąskie lecz proste i symetrycznie ułożone, zabudowane przeważnie starymi gmachami, które w kilku miejscach zachowały jeszcze typowe włoskie arkadowe podsienia. ("Koło", 1895 nr 10)

NN Miasto zabudowało się pięknie - wszystkie jego gmachy wraz z fortyfikacjami sprawiały, iż całość mocnej i jak na owe czasy silnej warowni postać przybrała. ("Tygodnik Powszechny", XIX w.)