W 1817 ppłk Leon Jodko (osobne hasło) odkrył dokumenty zamojskich źródeł mineralnych, wybudował na Sadowisku komfortowe łazienki. Drewniany budynek (16 okien), kryty gontem ogrzewały piece z kafli porcelanowych, miał drewniane posadzki, 6, potem 9 miedzianych wanien i 4 drewniane obite blachą. Wodę tłoczyły specjalne pompy. Otwarte zostały jak podał "Kurier Warszawski" z końcem 1820 dla dobra Publiczności, jak najporządniej i najczyściej utrzymane, gdzie publiczność biorąc kąpiele, tego dobrodziejstwa za pomierną cenę codziennie doznaje. Dostawił później murowane boczne pawilony a w nich szynk z przyzwoitymi trunkami, bilardem i kręgielnią, ogród angielski z altanami do odpoczynku i sadzawką rybną. Za osobną opłatą można  było korzystać z kąpieli prostych i mineralnych (osobne hasło: Wody mineralne). Łazienki dzierżawił za  3200 zł rocznie cukiernik Gephert.
Początkowo ze względu na zdrowie i wygodę garnizonu łazienki zostawiono, lecz dalsza modernizacja otoczenia twierdzy, a potem szkody wyrządzone podczas oblężenia (zepsuto pompę), zanikła woda lecznicza, położyły kres łazienkom. Ich właściciel w 1834 okazał dowód uległości i zastosował się do chęci rządu, przyjmując 21 tys. zł odszkodowania.


 * W 1991 w charakterystycznym emfatycznym stylu dr Bogumiła Sawa zaapelowała o ponowną eksploatację źródeł.